"To nie deszcz, to ludzie. Halina Birenbaum w rozmowie z Monika Tutak-Goll".
Jak juz sam tytul wskazuje, jest to wywiad. Wywiad z polsko-izraelska pisarka, poetka, tlumaczka, ktora podczas II wojny swiatowej przezyla gehenne getta i obozow koncentracyjnych. (Klik)
To ksiazka o zyciu, niewatpliwe trudnym, bolesnym, ale przy tym pelnym milosci. O samotnosci, o zmaganiu sie , o walce o przetrwanie.
Monika Tutak -Goll prowadzi ow wywiad rzeke przeprowadzajac czytelnika przez cale zycie swojej bohaterki. Poczynajac od czasow jej dziecinstwa , poprzez wojne , na obecnej chwili konczac. Poznajemy rodzine Haliny Birenbaum: mame, tate, dwoch braci…przedwojenne zycie Warszawy ogladane z perspektywy malej dziewczynki. Bohaterka przenosi czytelnika do czasow okupacji, zycia codziennego w getcie, a nastepnie do swojej codziennosci w obozach koncentracyjnych.
Halina Birenbaum mowi o potrzebie, koniecznosci bycia w trudnych sytuacjach z drugim czlowiekiem, ze czlowiek nie jest w stanie ocalic sie sam... egoizm, odlaczanie sie od innych nic dobrego nie przynosi. Jak cenny jest ktos bliski, ktos kto wspomaga, a nawet ktos taki, kto przy nas tylko trwa. Mowi tez o ludzkiej podlosci… i walce o czlowieczenstwo
"(…) spalysmy po szesnascie na jednej pryczy. Tlum , ciasnota, jeszcze sie nie ulozylysmy , wpada blokowa z wiadrem szczyn, wylala na te wszystkie, co jeszcze nie weszly na gore. Wtedy myslalam: "Co sie robi z tych ludzi, przeciez tak nie wolno". Wtedy wiedzialam, ze ja taka nie bede, jak przezyje. I swiat taki nie bedzie. Ja siebie stawialam ponad to. Przezyje to bede czlowiekiem. A czlowiek nie robi takich rzeczy. "
Pani Birenbaum opowiada o zyciu w powojennej Warszawie, o nastrojach panujacych wowczas wobec Zydow, o nielatwych stosunkach z bratem i bratowa, ktorzy przezyli okupacje. O wyjezdzie ( ucieczce) do Izraela. O trudnych poczatkach w Izraelu. Opowiada o mezu, synach.... o rodzinnych konfliktach, smutkach i radosciach, o swoich przyjazniach.
To wywiad o zyciu. Wywiad ciekawy, madry, cieply, pelen milosci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 lipca 2020
wtorek, 11 października 2016
Zaniedbane.
"Dziewczyny z Syberii. Prawdziwe Historie." Anna Herbich. Znak Horyzont. Krakow 2015.
Dziesiec wzruszajcych historii kobiet. Historii poruszajacych, uczacych... Te opowiesci sa niesamowicie cenne. Nie mozna tego zapomniec. Nie wolno zapominac. Nie wolno zaniedbywac. Trzeba pamietac, dla nas i dla nich. Trzeba poznawac. Nie mozna dopuscic aby historia sie powtorzyla...
O zbrodniach hitlerowskich na narodzie polskim powiedzialo sie wiele. O zbrodniach sowieckich na naszym narodzie prawie nic sie nie mowilo, nie mowi. Temat tabu.
Gdyby historie pisaly kobiety....gdyby... mialaby ona wtedy inny wydziwek, Bylaby inaczej opisana, mialaby inaczej powyciagane wnioski.
Ciesze sie, ze pozycja ta trafily w moje rece.
"Gdyby Bog zechcial wskrzesic wszystkich wiezniow lagrow, to w calej Rosji podnioslaby sie ziemia" wspomina pani Weronika.
" W lagrze specjalnym trzymali miedzy innymi psychicznie chorych. Wielu ludzi w tym obozie zostalo wykonczonych. Pewnego dnia jedna z wiezniarek powiedziala do mnie;
-Weronika, chodz do okna, zobacz, co sie dzieje.
Podeszlam i to, co zobaczylam, przesladuje mnie do dzisiaj. Do jednego z budynkow podjechal ciezarowy samochod. Straznicy zaczeli wrzucac do niego straszliwie wychudzone ludzkie ciala. Jedno na drugie, jak worki z kartoflami. Bylo ich mnostwo. Nagle spostrzeglam cos, co zmrozilo mi krew w zylach. Niektore rece i nogi drgaly, ruszaly sie. Wiele tych osob nadal jeszcze zylo! Jedna z nich wpatrywala sie we mnie szeroko otwartymi, pelnymi cierpienia i rozpaczy oczami. Nie bylo w nich nawet blagania o pomoc. Ten czlowiek wiedzial, ze nic nie moge zrobic, ze jego los jest przesadzony. Kim byli ci ludzie? Chorzy, wcienczeni glodem i praca wiezniowie. Wymieszano ich z trupami i wywieziono w step. Tam umierali, zwaleni na kupe."
Trudne losy , dzielne kobiety...straszne opiwiesci. Dlaczego czlowiek czlowiekowi gotuje taki los?
Dziesiec wzruszajcych historii kobiet. Historii poruszajacych, uczacych... Te opowiesci sa niesamowicie cenne. Nie mozna tego zapomniec. Nie wolno zapominac. Nie wolno zaniedbywac. Trzeba pamietac, dla nas i dla nich. Trzeba poznawac. Nie mozna dopuscic aby historia sie powtorzyla...
O zbrodniach hitlerowskich na narodzie polskim powiedzialo sie wiele. O zbrodniach sowieckich na naszym narodzie prawie nic sie nie mowilo, nie mowi. Temat tabu.
Gdyby historie pisaly kobiety....gdyby... mialaby ona wtedy inny wydziwek, Bylaby inaczej opisana, mialaby inaczej powyciagane wnioski.
Ciesze sie, ze pozycja ta trafily w moje rece.
"Gdyby Bog zechcial wskrzesic wszystkich wiezniow lagrow, to w calej Rosji podnioslaby sie ziemia" wspomina pani Weronika.
" W lagrze specjalnym trzymali miedzy innymi psychicznie chorych. Wielu ludzi w tym obozie zostalo wykonczonych. Pewnego dnia jedna z wiezniarek powiedziala do mnie;
-Weronika, chodz do okna, zobacz, co sie dzieje.
Podeszlam i to, co zobaczylam, przesladuje mnie do dzisiaj. Do jednego z budynkow podjechal ciezarowy samochod. Straznicy zaczeli wrzucac do niego straszliwie wychudzone ludzkie ciala. Jedno na drugie, jak worki z kartoflami. Bylo ich mnostwo. Nagle spostrzeglam cos, co zmrozilo mi krew w zylach. Niektore rece i nogi drgaly, ruszaly sie. Wiele tych osob nadal jeszcze zylo! Jedna z nich wpatrywala sie we mnie szeroko otwartymi, pelnymi cierpienia i rozpaczy oczami. Nie bylo w nich nawet blagania o pomoc. Ten czlowiek wiedzial, ze nic nie moge zrobic, ze jego los jest przesadzony. Kim byli ci ludzie? Chorzy, wcienczeni glodem i praca wiezniowie. Wymieszano ich z trupami i wywieziono w step. Tam umierali, zwaleni na kupe."
Trudne losy , dzielne kobiety...straszne opiwiesci. Dlaczego czlowiek czlowiekowi gotuje taki los?
niedziela, 13 grudnia 2015
Pasja.
"Uciec jak najwyzej. Nie dokonczone zycie Wandy Rutkiewicz." Ewa Matuszewska. E-book. Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1999, 2007.Jestem swiezo po lekturze, tzn. szpalty elektronicznej ksiazki zamknelam tydzien temu. Wlasciwie tego typu recenzje powinnam pisac na goraco, kiedy jeszcze emocje we mnie graja. Kiedy czuje jeszcze atmosfere przeczytanej pozycji.... kiedy oddycham jeszcze klimatem tego co przeczytalam. Powoli to wygasa. Aura innego swiata odchodzi, zycia ludzi gdzies tam, jakos tam, zanika. Nic to. Postaram sie... Mowia, ze biografie, autobiografie to lektury bardzo wartosciowe. Chyba tak. Nie czytuje ich nagminnie. Kilka ostatnio zakupilam. " Uciec jak najwyzej. Nie dokonczone zycie Wandy Rutkiewicz" to ksiazka biograficzna pisana przez przyjaciolke slynnej polskiej alpinistki- himalaistki, Ewe Matuszewska. Jest to tez ksiazka o gorach, o pasji, o smierci, o zmaganiu sie ludzi z grozna, surowa materia gor, o przekraczaniu wlasnych slabosci, o igraniu z zyciem. Jest to pozycja ciekawa, trzymajaca w napieciu. Dla mnie, czlowieka nizin, opowiadajaca niesamowite wysokogorskie historie ... Pomogla mi zrozumiec tych, ktorzy zyja pasja. Poswiecaja sie czemus.... Pasja moze byc niszczaca, moze doprowadzic do smierci. Ludzie wspinajacy sie to ludzie balansujacy non- stop na krawedzi zycia i smierci. Ludzie irracjonalnej odwagi. Widzacy nie raz smierc swych przyjaciol, a pomimo to nie rezygnujacy z karkolomnych przedsiewziec. Dlaczego karkolomnych? Poniewaz nie wystarczy obecnie ( dawniej zreszta tez) li tylko wejsc- zdobyc jakis szczyt, trzeba to zrobic w taki sposob aby innym opadla przyslowiowa szczeka. Byc pierwszym, ktory zjedzie po zdobyciu szczytu na nartach. Wejsc na szyczyt nowa, nieprzetarta trasa, trasa bardzo niebezpieczna. Probowac atakowac szczyty himalajskie nie tylko latem- obecnie zdobycie szczytu w wyprawie letniej to normalne piwko, niebezpieczne, ale normalne...teraz nastala moda na atakowanie szczytow w okresach zimowych, kiedy temperatura w namiotach, w obozach na wysokosci powyzej 7500 m.n.p.m wynosi okolo minus 40 stopni.... Trudno to pojac. No ale coz. Wanda Rutkiewicz pierwsza Europejka, pierwsza Polka i Polak, trzecia kobieta na Mount Everescie. Pierwsza kobieta na K2, na szczycie o wiele trudniejszym do zdobycia niz Mount Everest. Narobila prawdopodobnie tymi swoimi wyczynami sporego zamieszania w polskim srodowisku wysokogorskim. Po pierwsze wyprzedzila mezczyzn ( Mount Everest), a to tak jakos nie tak w naszej polskiej, choc nie tylko polskiej kulturze, obyczajowosci i mentalnosci. Kobieta pasji i to jakiej, nie hafciarskiej, przepraszam wszystkie panie i panow oddanych temu hobby. W zyciu wspinaczkowym szlo jej nieprzecietnie, w zyciu osobistym miala pod gorke. Nie udalo sie jej stworzyc trwalego zwiazku- silnym kobietom, kobietom pasji trudno zalozyc szczesliwa rodzine. Mezczyzna z pasja ma o niebo latwiej niz kobieta. Mezczyzni nie poswiecaja sie, czynia to rzadko, nie beda siedziec miesiacami samotnie w domu, nie beda zajmowac sie dziecmi, podczas gdy ich partnerka odbywa swoje wojaze, bo musi gdyz inaczej sie udusi. Wanda widziala smierc swojego ostatniego partnera Kurta Lyncke, ktory wspinal sie zaledwie kilkanascie metrow ponizej. Odpadl od sciany Broad Peak i spadł w 400-metrową przepaść. Wanda Rutkiewicz byla samotna, ale od tego momentu , jak twierdzi Ewa Matuszewska, zaczela sie wielka samotnosc Wandy. Rutkiewicz byla wowczas kobieta 47 letnia. Zginela dwa lata po nim, 12-13 maja 1992 roku na szczycie Kanczendzongi, trzeciej co do wielkosci gory swiata. Zdobyla w sumie 8 z 14 osmiotysiecznikow. Ksiazka opowiada o okolicznoscia smierci tej wielkiej himalaistki. Zamieszcza wiele ciekawych wywiadow ze slynna Polka, ktora przyczynial sie wraz z takimi nazwiskami jak Wojciech Kurtyka, Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki do rozslawienia polskiego himalaizmu. Jak to powiedzial w jednym z wywiadow niezyjacy juz Artur Hajzer, ze w latach 80 Polacy byli w swiatowej himalajskiej czolowce i polowa z nich sie tam wlasnie zabila- zginela. Jaka byla Wanda Rutkiewicz prywatnie jako czlowiek? Zachecam do przeczytania pozycji Ewy Matuszewskiej. W kazdym badz razie ze szpalt ksiazki wylania sie wizerunek kontrowersyjny :trudnej, skomplikowanej, pracej do przodu kobiety, ale zarazem kobiety umiejacej sie przyjaznic, a tylko ludzie o wielkich sercach maja przyjaciol.
niedziela, 23 grudnia 2012
Prywatnie.
"Na każdy temat z Marią Szyszkowską
rozmawia Stanley Devine."
Wydawnictwo Helion. 2011.
Nie pamiętam dokładnie jak to było, moje pierwsze telewizyjne , ma sie rozumieć, zetknięcie z Marią Szyszkowską. Zaistniało to prawdopodobnie na począteuk lat 90. Byłam wtedy studentką i sprawy zmieniającego się wówczas ustroju były dla mnie szalenie ważne. Pamiętam jak w roku 1989, w roku mojej matury, dyrektor liceum (historyk z wykształcenia) w swoim przemówieniu do nas, uczulał nas na niesamowitą ważność przemian spolecznych i ogólnie tego wszystkiego, co dzialo się w tym czasie w naszej ojczyznie.
Pamiętam, że potem mignęła mi gdzieś w TV postać i wypowiedź Marii Szyszkowskiej, która pełniła wtedy, bodajże jakąś ważną funkcję społeczno- polityczną. "Hm... bardzo do rzeczy"- pomyślałam. Od tamtej pory podbiła moje serce: mądroscia, rozsądkiem, erudycją, kultura przedstawiania poglądów. To nie osoba w stylu, że najpierw nagada jedno, a potem to odkręca, bo jej klub wyborczy ma inne zdanie, więc wypada owo zdanie poprzec, dla "dobra" sprawy. Takie popieranie przeciwko sobie, ale dla "dobra" sprawy, z reguly wychodzi samemu popierajacemu na niekorzyśc i nie mam tu na mysli tylko wizerunku pubicznego danej osoby.
Za rozmowy z Marią Szyszkowską zabierałam się z pewnym brakiem przekonania. Kiedyś, rozczarowałam się takowym wywiadem rzeką z Marią Kuncewiczową. Okazało sie, że Szyszkowska udziela zwiezłych, jasnych odpowiedzi. Nie rozwleka, nie wprowadza dygresji. Jest konkretna, bardzo rzeczowa...czasami było mi brak, przy tego typu postaci, pewnego dopowiedzenia, rozszerzenia. Czułam niedosyt jej mądrości. Mogłaby tyle jeszcze z siebie dać, dodać, ale skupila sie na jądrze spraw, o które była pytana.
Interesuje mnie bardzo rozwój duchowy czlowieka. Mechanizm uruchamiający duchowy wzrost. Wychodzi na to, że kosciól z oferowanymi przez siebie praktykami, mający w reku rząd i patent na przewodnictwo duchowe tak naprawdę oferuje tylko pewien towar, niekoniecznie dobrej jakości. Oczywiście, że może ów wzrost inicjowac... ale to jednak człowiek ze wszystkich doświadczeń spotkanych na swojej drodze zycia może zbudowac most, albo użalac sie nad kamienistą drogą. Maria Szyszkowska to osoba dużego formatu. budząca zainteresowanie swoimi poglądami...osoba wierna własnym ideałom, a tak tego mało w dzisiejszym świecie... Osoba, która mozna spokojnie zaliczyc do grona "autorytetów" ( bardzo obawiam się tego słowa) duchowych.
Polecam.
rozmawia Stanley Devine."
Wydawnictwo Helion. 2011.
Nie pamiętam dokładnie jak to było, moje pierwsze telewizyjne , ma sie rozumieć, zetknięcie z Marią Szyszkowską. Zaistniało to prawdopodobnie na począteuk lat 90. Byłam wtedy studentką i sprawy zmieniającego się wówczas ustroju były dla mnie szalenie ważne. Pamiętam jak w roku 1989, w roku mojej matury, dyrektor liceum (historyk z wykształcenia) w swoim przemówieniu do nas, uczulał nas na niesamowitą ważność przemian spolecznych i ogólnie tego wszystkiego, co dzialo się w tym czasie w naszej ojczyznie.
Pamiętam, że potem mignęła mi gdzieś w TV postać i wypowiedź Marii Szyszkowskiej, która pełniła wtedy, bodajże jakąś ważną funkcję społeczno- polityczną. "Hm... bardzo do rzeczy"- pomyślałam. Od tamtej pory podbiła moje serce: mądroscia, rozsądkiem, erudycją, kultura przedstawiania poglądów. To nie osoba w stylu, że najpierw nagada jedno, a potem to odkręca, bo jej klub wyborczy ma inne zdanie, więc wypada owo zdanie poprzec, dla "dobra" sprawy. Takie popieranie przeciwko sobie, ale dla "dobra" sprawy, z reguly wychodzi samemu popierajacemu na niekorzyśc i nie mam tu na mysli tylko wizerunku pubicznego danej osoby.
Za rozmowy z Marią Szyszkowską zabierałam się z pewnym brakiem przekonania. Kiedyś, rozczarowałam się takowym wywiadem rzeką z Marią Kuncewiczową. Okazało sie, że Szyszkowska udziela zwiezłych, jasnych odpowiedzi. Nie rozwleka, nie wprowadza dygresji. Jest konkretna, bardzo rzeczowa...czasami było mi brak, przy tego typu postaci, pewnego dopowiedzenia, rozszerzenia. Czułam niedosyt jej mądrości. Mogłaby tyle jeszcze z siebie dać, dodać, ale skupila sie na jądrze spraw, o które była pytana.
Interesuje mnie bardzo rozwój duchowy czlowieka. Mechanizm uruchamiający duchowy wzrost. Wychodzi na to, że kosciól z oferowanymi przez siebie praktykami, mający w reku rząd i patent na przewodnictwo duchowe tak naprawdę oferuje tylko pewien towar, niekoniecznie dobrej jakości. Oczywiście, że może ów wzrost inicjowac... ale to jednak człowiek ze wszystkich doświadczeń spotkanych na swojej drodze zycia może zbudowac most, albo użalac sie nad kamienistą drogą. Maria Szyszkowska to osoba dużego formatu. budząca zainteresowanie swoimi poglądami...osoba wierna własnym ideałom, a tak tego mało w dzisiejszym świecie... Osoba, która mozna spokojnie zaliczyc do grona "autorytetów" ( bardzo obawiam się tego słowa) duchowych.
Polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)