Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obozowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obozowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2020

Pozostali.

"To nie deszcz, to ludzie. Halina Birenbaum w rozmowie z Monika Tutak-Goll".

Jak juz sam tytul wskazuje,  jest to wywiad. Wywiad  z polsko-izraelska pisarka, poetka, tlumaczka, ktora podczas II wojny swiatowej przezyla gehenne getta i obozow koncentracyjnych. (Klik)

To ksiazka o zyciu, niewatpliwe trudnym, bolesnym, ale przy tym pelnym milosci. O samotnosci, o zmaganiu sie , o walce o przetrwanie.
Monika Tutak -Goll prowadzi ow wywiad rzeke przeprowadzajac czytelnika przez  cale zycie swojej bohaterki. Poczynajac od czasow jej dziecinstwa , poprzez wojne , na obecnej chwili konczac. Poznajemy rodzine Haliny Birenbaum: mame, tate, dwoch braci…przedwojenne zycie Warszawy ogladane z perspektywy malej dziewczynki. Bohaterka przenosi czytelnika do czasow okupacji, zycia codziennego w getcie, a nastepnie do swojej codziennosci w obozach koncentracyjnych.

Halina Birenbaum mowi o potrzebie, koniecznosci bycia w trudnych sytuacjach z drugim czlowiekiem, ze czlowiek nie jest w stanie ocalic sie sam... egoizm, odlaczanie sie od innych nic dobrego nie przynosi. Jak cenny jest ktos bliski, ktos kto wspomaga, a nawet ktos taki, kto przy nas tylko trwa. Mowi tez o ludzkiej podlosci… i walce o czlowieczenstwo

"(…) spalysmy po szesnascie  na jednej pryczy.  Tlum , ciasnota, jeszcze sie nie ulozylysmy , wpada blokowa z wiadrem szczyn, wylala na te wszystkie, co jeszcze nie weszly na gore. Wtedy myslalam: "Co sie robi z tych ludzi, przeciez tak nie wolno". Wtedy wiedzialam, ze ja taka nie bede, jak przezyje. I swiat taki nie bedzie. Ja siebie stawialam ponad to. Przezyje to bede czlowiekiem. A czlowiek nie robi takich rzeczy. "

Pani Birenbaum opowiada o zyciu w powojennej Warszawie, o nastrojach panujacych wowczas wobec Zydow, o nielatwych stosunkach z bratem i bratowa, ktorzy przezyli okupacje. O wyjezdzie ( ucieczce) do Izraela. O trudnych poczatkach w Izraelu. Opowiada o mezu, synach.... o rodzinnych konfliktach, smutkach i radosciach, o swoich przyjazniach.

To wywiad o zyciu. Wywiad ciekawy, madry, cieply, pelen milosci.


czwartek, 21 lutego 2019

Dlaczego to czytam?

"Krolestwo za mgla" z autorka "Pasazerki" rozmawia Michal Wojcik.


Postaci autorki "Pasazerki" nie trzeba chyba zbytnio ludziom przyblizac? A moze jednak?

Dwa lata temu zmarl Kazimierz Piechowski. Byl wiezniem i uciekinierem obozu Auschwitz-Birkenau. Uciekl z obozu w spektakularny sposob. Jego ucieczka i ucieczka jego towarzyszy to bardzo dobry material na scenariusz filmowy w hollywoodzkim stylu.

Swiadkowie tamtych czasow, trudnych , bestialskich czasow odchodza. Zerknijcie na ilosc wyswietlen filmu o Zofii Posmysz i porownajcie te dane z iloscia wyswietlen teledysku Bailando Enrique Iglesiasa. Powalajaca roznica, nieprawdaz?
Nie, nie trzeba miec do ludzi pretensji, ze wola taniec, muzyke, spiew i radosc… absolutnie nie, ale … To nie jest w porzadku. Cos w tym naszym podejsciu do zycia jest jednak  nie w porzadku. Krzyczymy , ze za duzo martyrologii jest w naszej literaturze, ze to przytlaczajaca lektura, ze dosc tego...

       Wydaje mi sie , iz  jestesmy cos winni naszym przodkom. Winni jestesmy im pamiec, szacunek… dbanie o nasza historie i czy tego chcemy, czy nie nasza historia byla tak, a nie inaczej uksztaltowana. Tak, a nie inaczej sie toczyla. Jako kolejne pokolenia, jestesmy jej nosnikiem. Nie mozemy jej pomijac, udawac, ze czegos nie bylo... Nie wiem, kto to powiedzial. Nie wiem czy slowa te posiadaja swojego znanego tworce, prekursora.  Posluzyli sie nimi protestujacy przeciwko ograniczaniu nauczania historii w szkolach ponadgimnazjalnych: "Narod bez znajomosci historii ginie".
Dla mnie historia byla wazna. Nauka historii byly dla mnie  rozmowy z babcia i dziadkiem o ich czasie dorastania i mlodosci.  Szkoda , ze tak wielu rzeczy nie dopytalam. Tak wiele spraw pominelam. Obecnie jest to  nie do odrobienia, nie do naprawienia… moge posilkowac sie lietratura. Opowiesciami ludzi z pokolenia moich dziadkow….

"Krolestwo za mgla" to wywiad z Zofia Posmysz. Byla wiezniarka obozu w Auschwitz. Dowiadujemy sie jak to sie stalo, ze autorka trafila do obozu. Jak udalo sie jej w warunkach obozowach przetrwac. Nakresla miedzy wierszami, sylwetki glownych essesmanow, ale tez wspolwiezniow, z ktorymi obozowe zycie ja zlaczylo .
 Zakupilam, przeczytalam i .. podalam dalej.

niedziela, 12 marca 2017

Co czytasz mamo?

" Urodzony w obozie nr 14 . Z Korei Polnocnej dluga droga do wolnosci." Blaine Harden. Swiat Ksiazki 2013.

-Co czytasz mamo? - Zapytala razu ktoregos corka , widzac mnie pochylona nad czytynikiem elektronicznym. Rzadko sie zdarza abym wyjmowala to ustrojstwo w domu. Jezeli juz, w domu czytam ksiazki w wydaniu tradycyjnym. Czytnik to rzecz do pracy,  albo kiedy dlugo jedziemy samochodem i mam wolna chwile.
Jak mialam Malej odpowiedziec? Trudna to literatura , jeszcze nie czas w jej wieku na tego typu sprawy. Odpowiedziec jednak  jakos sensownie trzeba bylo, bo Mala bywa dociekliwa....
-Czytam o prawach czlowieka.

Mamy XXI wiek. Czlowiek lata na ksiezyc. Marzy o podboju kosmosu i probuje owe marzenie realizowac. Wysyla sondy w kosmos, na Marsa. Mysl techniczna rozwija sukcesywnie . Ewoluuje w tym kierunku. Natomiast nijak to sie ma do jego ewolucji w czlowieczenstwie, humanizmie. Pomimo tak zaawansowanej technologii, mysli technicznej, kiedy chodzi o traktowanie czlowieka obok potrafimy przeradzac sie w agresywne zwierzeta wiedzione wewnetrznym impulsem.

Jeszcze trzy lata temu,  nie orientowalam sie zbytnio w problemach Korei Polnocnej. Wiedzialam, ze panuje tam rezim, ale...  rezim rezimowi nierowny. Dopiero zetkniecie sie w TVP Kultura z jakims filmem o uciekinierach z tamtej czesci swiata naglosnil mi sprawe. "To ludzie stamtad uciekaja? Hm..." To, ze uciekaja to jeszcze nic. Z Polski tez swego czasu obywatele nawiewiewali  i nadal to czynia, nikt ich jednak nie zatrzymuje na granicy.  Moze i kiedys utrudniano  opuszczenie naszej ojczyzny, ale to bylo kiedys.... ewoluowalismy ze starego  i nastalo nowe. Tam zas, tam daleko , ludzie nadal zyja w przebrzmialym, obrzmialym i chorym systemie. To jak narastajacy wrzod. Wrzod, ktory dawno powinien peknac a peknac nie moze..... Sporo jest w necie filmow dokumentalnych traktujacych o Korei Polnocnej. Zycie pod ciaglym nadzorem i kontrola... Korea Polnocna odwdzieczyla sie swiatu i nagrala film o zyciu na zgnilym zachodzie. Zgnily zachod, pewnie...nie jest to zaden raj. Raju na matce Ziemii  nie uswiadczysz, ale wole wolny wybor niz sortowanie wiadomosci. Niz podawanie mi wiadomosci na tacy,  tych ktore w mniemaniu cenzorow powinny chronic moja dusze przed zepsuciem. Wole dostep do wszystkiego, no powiedzmy prawie do wszystkiego , niz podsuwanie mi pod nos rzeczy, ktore sa dla mnie nieszkodliwe.  Mam tu na Ziemii prawo wolnego wyboru. Jestem istosta obdarzona wolna wola, wiec chce byc wolna , nie zniewolona i sama podejmowac decyzje co obejrze, co przeczytam, co zjem ...nawet jezeli te wybory mialyby, na jakis czas,  odbic sie mi czkawka.

" Urodzony w obozie nr14 " to historia Shin Dong-hyuk´a, uciekiniera z najgrozniejszego koreanskiego obozu pracy, spisana przez Blaine`a  Hardena dziennikarza "Washington Post".  Shin, wedlug swych relacji,  nie znal zycia na wolnosci. Urodzil sie w obozie, w ktorym jego rodzice byli wiezniami. Za co rodzice trafili do obozu? Trudno powiedziec. Shin raz mial mozliwosc zerkniecia w papiery, kiedy byl torturowany i zmuszany do zlozenia popisu  w owych papierach. Prawdopodobnie czesc rodziny ojca po wojnie koreanskiej zostala, czy tez nawiala do Korei Poludniowej, a to byl juz powod aby taka rodzine uwazac za podejrzana, uwazac ich za wrogow systemu. Rodzice Shina pobrali sie w ramach nagrody jaka w obozie przyznawano raz do roku wiezniom sprawujacym sie dobrze, nienagannie. Wiezniom oddanym wzorowej, poslusznej pracy. Wiezniowie nie mieli wplywu na to, kto zostanie ich wspolmalzonkiem. Po prostu pracownicy obozu, wedlug jakiegos widzi mi sie, przydzielali ludzi do par. Pozamalzenska bliskosc seksualna byla karana smiercia. Tylko w malzenstwach mozna bylo uprawiac seks i plodzic dzieci, czyli malzenstwo to faktycznie spora nagroda dla udreczonych i nie posiadajacych zadnych przyjemnosci ludzi. Kobieta, kiedy otrzymywala takowa nobilitacje mogla opuscic wspolna zakladowa sypialnie i przeniesc sie do samodzielnego pokoju w innej czesci obozu. Pokoje byly bardzo skromnie urzadzone, bez ogrzewania, krzesel, stolu... Robotnik mial przydzielona dawke dziennej zywosci, bardzo skromnej i ubogiej ( dlatego tez ludzie tam probuja jadac trawe, gotowac sobie posilki z kory drzew...jedza szczury, zaby,...).  Matka Shina gotowala posilek dla nich dwoch ( mlode dziecko moglo mieszkac do pewnego okreslonego wieku z matka), zostawiajac sobie jakas czesc zywnosci na czas,  kiedy powroci do domu po calym dniu ciezkiej pracy. Niestety Shin jej wszystko wyjadal...byl dla niej rywalem o przetrwanie. Za nic mial ciezka prace rodzicielki, ani nie rozumial, ze ta kobieta tyra aby ich utrzymac, aby  owe i tak ubogie racje zywnosciowe za jakies niewazne uchybienia w pracy nie byly im ucinane. Shin nie byl wiec jej ulubiencem. Rosl jak zwierzatko pozbawiony mozliwosci obserwowania normalnego rodzinnego zycia. Ojciec byl ciagle nieobecny- odwiedzal ich kilka razy w roku i byl dla chlopca kims obcym. Wiezniowie byli zachecani donosic na siebie. Tylko tyraniem i lojalnoscia wobec rzadzacych mogli odkupic swe winy i winy swych przodkow. Mieli obowiazek donosic na czlonkow rodziny , na sasiadow... powinni miec oczy i uszy szeroko otwarte. Dzieci bawily sie razem, ale nikt nikogo nie zapraszal do domu. Co za owe donoszenie donosiciele otrzymywali? Ano moze dodatkowa miseczke ryzu? Na pewno bylo to jakos nagradzane. Moze latwiejsza praca w obozie?
Shin doniosl razu ktoregos na matke i starszego brata, ktorzy planowali ucieczke. Brat prawdopodobnie nie nalezal do najlepszych i najsprawniejszych robotnikow. Cos tam przeskrobal, nie wyrobil normy.... przyszedl w nocy do matki o tym pogadac. Grozila mu kara, wybral wiec ucieczke.  Nastepstwem ucieczki, w przypadku przylapania delikwenta, byla publiczna jego egzekucja  i egzekucja czlonkow jego rodziny.  W mysl tworcow systemu : " Skoro uciekl, a rodzina nie doniosla, to sa oni tacy sami jak i uciekinier". Shin obudzil sie w nocy i podsluchal rozmowe matki i brata. Do tego przyuwazyl jak matka gotuje na palenisku ryz ( ryz mial byc widocznie prowiantem na droge dla brata) . Musiala  wynosci ow ryrytas po ziarenku z miejsca, w ktorym pracowala... Shin wsciekl sie na nich. Na dodatek dobil go widok zywnosci, ze matka dzieli sie takimi rarytasami ze starszym bratem, pomijajac go- mlodszego syna.... Shin w ogole marzyl tylko o tym aby sie najesc, wszystkie jego mysli krazyly li tylko wokol tego tematu. Wybiegl w nocy z domu matki i poszedl zawiadomic o wszystkim odpowiednie sluzby....
Wiezniowie sa traktowani w obozach jak bezrozumne bydlo. Tak samo zreszta mowi sie straznikom wieziennym. Kiedy maja zly humr, moga w ramach jego poprawy zakatowac ktoregos z wiezniow na smierc. Jeden z wyzszych funkcjonariuszy obozu, po ucieczce z Korei Polnocnej opowiadal, ze do trzech lat praca w obozie- tortury, zabijanie sprawialo mu przyjemnosc. Potem przestalo go to bawic- niezla rozrywka, nieprawdaz?  Wtedy trzeba przyslac do obozu, jako pracownika, kogos innego.

Polecam Wam ta opwiesc. Shin jest rownolatkiem obecnego przywodcy Korei Polnocnej. Jeden z nich zyje w zbytu i luksusie, drugi w warunkach gorszych niz te, ktore maja swinie w chlewie. Shin zmienil raz w swej opowiesci wersje wypadkow. Zatail przed Blaine`m Hardenem swoj udzial w uwiezieniu i egzekucji matki i brata, potem sprawe odkrecal. Mowil, ze ewoluuje przygladajac sie normalnemu ludzkiemu zyciu. Zmieniaja sie jego  zapatrywania na pewne wartosci, na milosc w rodzinie. Kiedys uwazal matke za wroga. Nienawidzil ja za to, ze chciala narazic reszte rodziny na okrutny los. Teraz, na wolnosci, w tym innym swiecie, ja zrozumial. Rozumial jej motywy. Ksiazka rozslawila historie Shina. Zostala przetlumaczona na 19 jezykow. Odniosla wielki , swiatowy sukces. Musiala dotrzec na biurko szefow Korei Polnocnej, bo odszukali ojca uciekiniera, a ten powiedzial  przed kamerami, ze chlopak klamie. Nigdy nie urodzil sie w obozie nr 14, i nie torturowano go okrutnie jako dziecka. Shin zmienil zeznania i twierdzil, ze ojciec opowiada to wszystko pod presja. Jakby jednak nie bylo- opowiesci obozowe  koreanskiego wieznia nie odbiegaja absolutnie od opowiesci innych wiezniow obozow koreanskich, ktorym udalo sie zbiec z kraju. Sa jak najbardziej prawdziwe, w swietle opini ekspertow.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Z przeceny.


"Pogrążeni i ocaleni"
Primo Levi.
Przełozył Stanisław Kasprzysiak.
Wydana w Polsce w 2007.

Będąc ostatnio w Polsce, zaszłam do istniejącej, prawie od wieków, ksiegarni. Miło jest zobaczyć "stare" miejsca w nietkniętym stanie. Bardzo podoba mi się szczególnie wtedy, kiedy nietknięte, nieprzeniesione, niezamknięte bywają księgarnie. I to nie tylko w mojej mieścinie, ale chociażby tam, gdzie studiowałam.

Na jednej z półek wygrzebałam książke przecenioną o 30%, ale pomimo tak znacznej obniżki zastanawiałam się czy wsadzić w to pieniądze, bo.....temat. Temat obozowy.
-Na co Ci to?- Przebiegło mi przez myśl.- Wiesz o tym sporo. Przerabiałaś w szkole Nałkowską, Borowskiego. Czytałaś Grzesiuka....Po co się przygnębiać? Po co się katować tak ciężkim materiałem.
Wyszłam z owej księgarni z książką pod pachą. A jednak zakupiłam. Trzeba wiedzieć, należy wiedzieć, powinno się wiedzieć....Aby? Aby historia się już nie powtórzyła- cóż za prozaiczna odpowiedź. Ta wiedza potrzebna jest każdemu pokoleniu. Im bardziej od zdarzeń się oddalamy, im bardziej zacierają się wspomnienia przeszłości i odchodzą świadkowie tamtych czasów, tym bardziej trzeba pamiętać. Poza tym Ci Ludzie, którzy przeszli piekło, zasługuja na naszą uwagę, zasługują na wysłuchanie, zasługują na pamiętanie......

Książki Primo Leviego nie można przeczytać w ciągu jednego, dwóch lub trzech dni... to byłaby wielka nieuwaga, cztanie niechlujne. To jest książka, która zmusza do myślenia...Nie są to typowe opowieści obozowe. Co prawda przewijają się w niej wątki życia obozowego, ale służą one autorowi bardziej jako tło jego filozoficzno- psychologicznych przemyśleń na temat człowieka, na temat jego człowieczeństwa w sytuacjach ekstremalnych. Autor nie osądza. Nie obwinia. Po prostu pisze kim były ofiary, kim byli kaci. Obala wiele mitów związanych chociażby ze specjalnymi predyspozycjami psychicznymi oprawców. Tkwi w człowieku, gdzieś głęboko, przekonanie, że aby dopuścić się takowych zbrodni trzeba posiadać pewne psychiczne i charakterologiczne predyspozycje.
"Młodzi pytają nas, i to tym częściej i z tym wiekszą natarczywością, im bardziej tamte czasy odchodzą w przeszłość, kim byli, z jakiego stopu zostali uczynieni nasi "prześladowcy". To określenie ma naprowadzać myśli na naszych obozowych strażników, na essesmanów, ale jest, moim zdaniem ,niewłaściwe: sugeruje, że byli to ludzie ułomni, z natury źli, jacyś obciążeni skazą psychiczna sadyści. Tymczasem oni byli z takiego samego stopu jak my: po prostu byli pospolici, średnio inteligentni i umiarkowanie źli. Poza nielicznymi wyjątkami, nie byli monstrami, mieli takie same twarze jak my, zostali tylko niewłaściwie wychowani. W większości byli prymitywnymi i skrupulatnymi funkcjonariuszami: wielu z nich fanatycznie wierzyła w nazistowskie slogany, wielu odnosiło się do nich obojetnie, ale albo lękało się kar, albo zachłannie dążyło do kariery, albo miało zbyt służalcze usposobienie ..."


Primo Levi porusza również problem intelektualisty w Auschwitz. Szybciej do warunków obozowych przystosowywali się niewątpliwie ludzie prości. Intelektualista nie potrafił "umiejętnie" fizycznie pracować. Nie potrafił tak ustawić ciała aby nie nadwyrężyć sobie mięśni, nie umiał chwytać łopaty tak, aby nie nabawić się pęcherzy na rękach....natomiast zaplecze intelektualne pomagało mu, czasami, przetrwać trudy duchowo.
Czy przyszło Wam kiedyś do głowy określenie "przemoc zbędna"? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nie zastanawia się nad tym człowiek żyjący w pokoju, w dogodnych warunkach fizycznych i duchowych. Autor mówi o istnieniu w obozie przemocy zbędnej. Upodlonych maksymalnie ludzi upadlano jeszcze bardziej. Chociazby nie dają im łyżek do jedzenia. Łyzkę mozna było nabyć, oddając np.: porcje swojej i tak skromnej "stawki" żywności. Ci ludzie w oczach swych oprawców mieli chłeptać jedzenie jak zwierzę. Byli zaopatrywani w jedną metalową miskę, która słuzyła im do pobrania porcji obozowej zupy, do "łapania" wody podczas pracy- jako kubek i ....w nocy, kiedy nie można było "załatwić" po ludzku swoich potrzeba fizjologicznych, jako nocnik.
"Nie ulega natomiast watpliwości, że przemoc zbędna stanowiła jeden z podstawowych rysów hitleryzmu, i to nie tylko w obozach. Chyba najlepszy komentarz do tej sprawy można znaleźć w słowach, które wybrałem z długiego wywiadu Gitty Sereny ze wspomnianym juz Franzem Stanglem, komendantem obozu w Treblince (...) "Skoro wszystkich zabijaliście...jaki sens miały upokorzenia i okrucieństwa"?- pisarka pyta Stangla, skazanego na dożywocie i przebywającego w więzieniu w Düsseldorfie. Oto jego odpowiedź: "Miały wywierać wpływ na tych, którzy musieli fizycznie wykonywać te zadania. Miały im umożliwić robienie tego, co robili". Innymi słowy: ofiara, zanim zmarła, musiała zostać zdegradowana, żeby zabójca mniej odczuwał ciężar swojej winy".

Książkę polecam. Pisama jest świetnym językiem :
"Primo Levi był bez wątpienia najwybitniejszym, i to nie tylko w rodzimej skali włoskiej, pisarzem hitlerowskich kacetów. Okres spędzony w Oświęcimiu naznaczył go na całe życie, aż do samobójczej śmierci. Odnoszę się do tego, co napisał o znaku zapytania, jaki zawisł nad obrazem człowieka po doświadczeniach niemieckiego wszechświata koncentracyjnego, z ogromnym szacunkiem i podziwem. Mimo, że nie był pisarzem z urodzenia, wykształcenia i powołania, wymieniam go zawsze wśród czołowych piór literatury powojennej".
Gustaw Herling-Grudziński